ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Maneige
Les Porches
(1975, album studyjny)

1. Les porches de Notre-Dame: 19:14
a) Ouverture 3:03
b) Suite I 2:34
c) Suite II 0:45
d) Suite III 3:25
e) Désouverture 9:38
2. La grosse torche 1:24
3. Les aventures de saxinette et Clarophone: 15:41
a) Chapitre I, épisode 1 3:47
b) Chapitre I, épisode 2 5:16
c) Chapitre II, épisode 1 1:31
d) Chapitre II, épisode 2 2:34
e) Chapitre III 2:33
4. Chromo part I 2:36
5. Chromo part II 1:37
- Alain Bergeron ( keyboards, flute, saxophone )
- Jérome Langlois ( keyboards, guitar, clarinet )
- Vincent Langlois ( keyboards, percussion )
- Denis Lapierre ( acoustic & electric guitars )
- Yves Léonard ( acoustic & electric basses )
- Paul Picard ( percussion, bongos, xylophone )
- Gilles Schetagne ( drums, percussion )
- Raoul Duguay ( vocals, trombone )
Wyświetlony 6076 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza jacek chudzik piątek, 15 luty 2008 00:11 napisane przez jacek chudzik

    Jest kilka powodów, dla których można nie lubić Kanady. Na przykład jest tam zimno, walutą kraju są dolary, które nie są prawdziwymi dolarami, z Kanadyjczyków ustawicznie drwią twórcy 'South Parku', a na dodatek muzycznym reprezentantem Kanady jest Celin Dion, której serce 'will go on'. Przyznam się, że samemu niegdyś uległem ostatniemu z tych argumentów i wszystko co kanadyjskie na mojej liście 'do przesłuchania' bardzo często było wypierane przez to, co brytyjskie, włoskie, ukraińskie, czy nawet rumuńskie. Tymczasem muszę uderzyć się w pierś a głowę posypać popiołem i na kolanach ruszyć do muzycznej Mekki mieszczącej się przy Abbey Road. Oto bowiem zapoznałem się z albumem kanadyjskiej formacji Maneige zatytułowanym 'Les Porches' i wobec tego, co moje uszy usłyszały jedyne co mi pozostaje, to głosić progrockowi i światu wspaniałość tego nagrania!

    Album otwiera dziewiętnastominutowa kompozycja. Pierwszą jej część to 'Ouverture', wstęp, w którym zostajemy zapoznani z tematem muzycznym całego utworu, granym na flecie. Jesteśmy w świecie muzyki dawnej, skojarzenia z Barokiem nasuwają się same, a patronat honorowy zdaje się sprawować sam Jan Sebastian. Z 'Ouverture' wyszczególnione zostają trzy suity. Suitę pierwszą rozpoczyna fortepian z wiolonczelą w tle, który ustępuje po chwili miejsca fletowi, przedstawiającemu nam wariacje na temat z 'Ouverture'. Kilka razy będziemy mieć tu do czynienia z mocniejszymi wejściami fortepianu tonowanymi przez flet wraz z instrumentami dętymi - ta spółka usilnie powracać będzie do wygrywania wariacji. Spokój, czy też powagę barokowego tematu podburzać będą także wszelkie instrumenty perkusyjne - różne, przedziwne, sowizdrzalskie dzwoneczki brzdąkające co jakiś czas w tle. Flet ze swoją świtą usilnie jednak będzie pilnować porządku, próbując zdominować utwór i rozwijać go po swojej myśli. Wszystkie te próby obrócą się w niwecz pod koniec trzeciej suity, kiedy w dziwny sposób melodia fletu zostanie przerwana i przez chwilę będzie można usłyszeć nawet elektryczny bas. Flet podejmie jeszcze jedną próbę restytuowania suity na własną, barokową modłę. Zabrzmi jednak gong i rozpocznie się druga cześć kompozycji - 'Desouverture'... Na początku wyzwolony zostanie fortepian, który zabrzmi etiudą mogącą budzić skojarzenia z Chopinem, czy Rachmaninowem. Fortepian przejmie też rolę instrumentu wygrywającego główny temat, który w pewnym momencie wycofa się z pierwszego planu i stanie się akompaniamentem dla partii wokalnej, a następnie tłem dla wielkiego finału. Liryczna pieśń (angielskie tłumaczenie: http://www.justsomelyrics.com/948987/Maneige-Les-Porches-de-Notre-Dame-Lyrics) szybko bowiem przejdzie w kończące kompozycję klasyczne jazzowe polowanie, którego żywioł pochłonie trąbkę, saksofon i gitarę.

    Próbując innymi słowy ująć to, czym jest 'Les Porches de Notre-Dame' - to misternie skomponowana suita, łącząca w swej harmonii wiele muzycznych wątków, czy wręcz światów, wspaniale wypełniając formułę muzyki określanej mianem fusion. Rzecz naprawdę piękna i warta uwagi. A to tymczasem dopiero połowa płyty...

    Drugi z dłuższych i bardziej rozbudowanych utworów to 'Les aventures de Saxinette et Clarophone', czyli 'Przygody Saxofonietki i Clarophona' - miłosna opowieść z parą bohaterów w postaci dwóch instrumentów. Jest to już utwór stricte jazzrockowy, który podzielony jest na rozdziały i epizody, których odkrywanie pozostawiam już zainteresowanym... A zatem: słuchać, słuchać, słuchać!

    Prócz dwóch większych utworów znajdują się na 'Les Porches' dwa mniejsze. Pierwszy z nich - 'La Grosse Torche' - trwający zaledwie półtorej minuty, jest klasycyzującą miniaturką. Drugi, zamykający album, 'Chromo' na przestrzeni swych czterech minut zamyka tyle, ile nieraz nie udaje się muzykom zamknąć w kwadransie...

    Różnorodność, w którą obfituje płyta Maneige jest doprawdy odurzająca. Każdy z tych utworów istnieje samodzielnie i może być słuchany w oderwaniu od pozostałych kompozycji. Być może tak nawet wypadałoby ten album słuchać, nie ryzykując przedawkowania wrażeń, bowiem bogactwa zaprezentowanych tu światów nie sposób ogarnąć podczas jednorazowej wizyty w 'Przedsionkach Notre-Dame'.

    Płyta warta każdej chwili jej poświęconej... i każdych pieniędzy!

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version