ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Mtume
Rebirth Cycle
(1977, album studyjny)

1. Sais (intro) (2:22)
2. Sais (20:39)
3. Yebo (6:07)
4. Cabral (4:29)
5. Body Sounds (3:42)
6. Umoja (6:41)

Czas całkowity: 44:00
- Mtume (congas, piano)
- Buster Williams (bass)
- Cecil McBee (bass)
- Diedre Johnson (cello)
- John Stubblefield (clarinet, reeds)
- Andrei Strobert (drums)
- Billy Hart (drums)
- Reggie Lucas (guitar)
- Stanley Cowell (piano)
- Azar Lawrence (saxophone, reeds)
- Jimmy Heath (saxophone, reeds)
- Leroy Jenkins (violin)
- Dee Dee Bridgewater (vocals)
- Jean Carne (vocals)
- Muktar Mustapha (voice)
- Michael Henderson (bass)
- Al Foster (drums)
- Bayete (keyboards)
- Pete Cosey (guitar)
- Tawatha (vocals)
- Carol Robinson (vocals)
- Onika (vocals)
- Shirley Jenkins (vocals)
Wyświetlony 3987 razy

1 komentarz

  • Link do komentarza Bartosz Michalewski niedziela, 21 marzec 2010 20:48 napisane przez Bartosz Michalewski

    Mtume jest postacią dość znaną. Przede wszystkim ze swojej współpracy z Milesem Davisem w latach 70., ale także z dosyć komercyjnej twórczości zespołu Mtume w latach 80. Kto słyszał chociaż część jego dokonań z czasów przed dołączeniem do zespołu Milesa wie, że Mtume miał w swojej karierze wiele wspólnego z free jazzem, czy spiritual jazzem (swoją drogą, niby nie ma takiego gatunku, ale to określenie: jazz duchowy świetnie pasuje do niektórych wykonawców, jak np. Alice Coltrane czy Pharoah Sanders).

    Rebirth Cycle to solowy album Jamesa Formana Mtume. Prócz niego pojawiło się na nim kilku jego kolegów z jazz-funkowej ekipy Davisa (Michael Henderson, Reggie Lucas, Pete Cosey, Billy Hart), a także kilku innych, znakomitych jazzmanów jak choćby Cecil McBee i Buster Williams. Dobry skład oczywiście nie gwarantuje sukcesu, nie brakuje przecież przeciętnych płyt nagranych przez supergrupy. Ale tym razem wszystko zagrało, muzycy świetnie się ze sobą zrozumieli i to co razem stworzyli z całą pewnością można nazwać Wielkim.

    Na Rebirth Cycle strony A i B płyty to praktycznie osobne twory. Na stronie A znajduje się długi, ponad dwudziestominutowy utwór Sais. Moim zdaniem to arcydzieło. Ciężko jakoś bardzo precyzyjnie o tym opowiedzieć, ale jeżeli ktoś słyszał album Karma Faraona Sandersa to już trochę zna ten krajobraz. A więc mamy tutaj melodyjny free jazz (czyli zespół improwizuje w melodyjnych, mistyczno-bajkowych rejonach - od czasu do czasu zaskrzypi saksofon, bas zarzęzi czy pojawi się jakaś inna forma free jazzowego hałasowania, ale w tak małych dawkach że naprawdę nie trzeba słuchać Brötzmanna żeby usiedzieć w miejscu i pozwolić muzyce płynąć dalej) z bardzo dużą dawką fuzji funku, jazzu i rocka. Pojawiają się transowe, powtarzalne wokale (absolutnie niezwykłe!), znakomicie podkręcające nastrój utworu. Wszystko bardzo afrykańskie, bardzo magiczne, niezwykle barwne. Trudno o muzykę, która bardziej pobudzałaby wyobraźnię niż ta!

    Strona B to cztery bardzo dobre utwory utrzymane w stylistyce jazz-funkowej, z mniejszym lub - co częstsze - większym dodatkiem muzyki afrykańskiej i psychodelii. Nie jest to już na tak niebotycznym poziomie jak Sais, ale nudzić się przy tym nie sposób. Moją ulubioną piosenką ze strony B jest Yebo - chyba najbardziej funkowy numer na płycie, z bardzo interesują grą gitary solowej i wspaniałym klimatem. Pozostałe trzy kawałki są bardziej etniczne, chociaż funku i jazzu też w nich nie brak (może poza Body Sounds, który jest grany wyłącznie na bębnach). Te cztery utwory w porównaniu z niewątpliwym opus magnum albumu jakim jest Sais prezentują się raczej zwyczajnie (co nie znaczy że źle!), ale myślę że stanowią bardzo przyjemny powrót do realnego świata, z którego wyrywa słuchacza pierwsza część albumu.

    Rebirth Cycle to płyta kompletnie nieznana. Wielka szkoda, bo to jedna z najlepszych jazz-funkowych rzeczy jakie poznałem. Niewątpliwie jest to muzyka nieco trudniejsza niż Łowcy Głów, Cobham czy Air Condition, ale mnie osobiście dużo bardziej się podoba. Dlatego też zachęcam do zapoznania się z nią, szczególnie fanów fusion. Oceniam album na jakieś 4,5 gwiazdki, ale mogę - na zachętę - dać pełną notę. *****

    Polecam!

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version