24 Tales

Oceń ten artykuł
(1 Głos)
(2010, album studyjny)
1, On Your Marks... (3:25)
2, Sit Back and Chillax (1:51)
3. Tour de France (2:16)
4, Dancing with the Baby Bear (1:28)
5. Anamika (4:05)
6. Pros and Cons of Depression (1:07)
7. Little Man (0:30)
8. Tranquillo (1:27)
9. Tranquilizer (1:00)
10. Sweet Torture (4:37)
11. She Likes It (0:27)
12. See You There (0:55)
13. X-Mas (0:27)
14. Feel Me! (2:28)
15. At the Club (3:51)
16. Eau de Conlon (2:03)
17. Doldrums (1:03)
18. Minnemaus in da House (1:36)
19. Run, Fusion! (2:42)
20. Air (1:17)
21. Sexy (2:28)
22. Blender (2:14)
23. Quotes (2:56)
24. Over and Out (4:34)

   Czas całkowity: 55:12
Marco Minnemann: drums
Alex Machacek: guitars and everything else

Special guests:
Sumitra: vocals (2)
Maritn Ptak: trombone (12, 13, 15)

1 komentarz

  • Paweł Tryba

    Przyszła w kopercie dość niepozornie wyglądająca płytka. Szczerze przyznam, że nie wiedziałem czego się po niej spodziewać, bo nazwiska Mcahacek i Minnemann nic mi nie mówiły, ale zawsze można sobie takie informacje wyguglać. Wchodzę więc na stronę pana Machacka (bo to jego projekt) i dowiaduję się, że jest dość jeszcze młodym (38 lat) gitarzystą fusion, a wśród opinii o artyście wyróżnia się rekomendacja samego Johna McLaughlina: Muzyka Alexa Machacka zaczyna się tam, gdzie kończy się inna muzyka. Nie, żebym był w temacie fusion jakoś szczególnie oblatany, ale po przesłuchaniu 24 Tales odnoszę wrażenie, że nie była to tylko kurtuazja. Machacek, odpowiedzialny tu za gitarę i wszystkie inne nie będące perkusją i puzonem instrumenty (od bębnienia ma kolegę Marco Minnemanna) wysmażył album, który świetnie równoważy popisy techniczne i zabawę.

    Zamysł był ciekawy: skomponować muzykę do nagranego wcześniej perkusyjnego solo. Taki był plan Alexa, kiedy zaprosił Marco do współpracy. A Marco, spuszczony ze smyczy, zaszalał na całego i zagrał jedną solówkę, za to ponad pięćdziesięciominutową. Na tej bazie Machacek mógł do woli budować. Sobie jednak ściągnął cugle. Żadnych długich popisów, tylko krótkie tematy z ograniczeniem improwizacji do minimum. W ten sposób powstała ogromniasta suita złożona z dwudziestu czterech miniaturek, którą w całość spaja nieprzerwane bębnienie Minnemanna - pełne polotu i inwencji, ze zmienną rytmiką i artykulacją. Od razu dodajmy, że przy takich założeniach trudno się spodziewać zapadających w pamięć tematów. Przynajmniej nie przy powierzchownym słuchaniu. Szybkość, z jaką następują po sobie kolejne opowieści, jest zawrotna. Autorzy uniknęli jednak chaosu, co stanowi tylko świadectwo ich kunsztu. Machacek stara się, by każda miniaturka czymś się wyróżniała, miała charakterystyczną cechę. Dlatego różnicuje brzmienia gitary: od smooth jazzowych, przez bluesową frazę, aż po ostre riffy. W Anamice słychać echa King Crimson z lat 80. Alex dokłada też masę rozmaitych klawiszy, okazując się pianistą może nie wybitnym, ale na pewno biegłym technicznie. Sporą rolę odgrywa na 24 Tales elektronika - od delikatnych ambientowych plam po wręcz industrialne brzmienia w Sweet Torture. W See You Theredołożono sekcję dętą niczym z filmów noir. Ale już puzon w At The Club jest jak najbardziej żywa (za dęciaki odpowiada Martin Ptak). W Minnemaus In Da House mamy rozbrajający rapowy dialog Machacka i Minnemanna o tym, czy łatwo jest bębnić cały dzień połamane metrum (zapachniało Urbanatorem!). Po tej płycie, najkrócej rzecz ujmując, możemy się spodziewać wszystkiego. Dosłownie. To takie kompendium, które jednak nie razi akademickim podejściem. Wręcz przeciwnie - w tych dźwiękach słychać radochę, jaką Machacek i Minnemann mieli przy realizacji projektu. W efekcie w tym dźwiękowym kosmosie wcale nie tak trudno się odnaleźć. Połączyć wyrafinowanie z luzem i przystępnością - oto prawdziwa sztuka!

    Ciekawa, pomysłowa płyta. Musi być dobra, skoro naprawdę mnie wciągnęła, a raczej nie jest z mojego ogródka. A najbardziej ciekawi mnie jej ciąg dalszy. Chytrus Minnemann ten sam perkusyjny podkład udostępnił także Johnowi Czajkowskiemu, Treyowi Gunnowi i Mike'owi Keneally (zarobić kilkakrotnie na tym samym - to też jest sztuka!). Płyta z Czajkowskim już jest gotowa! Daję mocną czwórkę.

    Paweł Tryba piątek, 09, lipiec 2010 00:52 Link do komentarza
Zaloguj się, by skomentować

Recenzje Jazz-Rock / Fusion

Komentarze

© Copyright 2007- 2023 - ProgRock.org.pl
16 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.