ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

Tohpati
Riot
(2011, album studyjny)

1. Upload (7:58)
2. I Feel Great (6:41)
3. Riot (5:34)
4. Middle East (5:14)
5. Pay Attention (7:13)
6. Rock Camp (4:43)
7. Absurd (5:37)
8. Disco Robot (4:11)
9. Lost In Space (7:22)
10. Bertiga (5:34)

Czas całkowity: 60:07

- Tohpati (gitara)
- Indro Hardjodikoro (gitara basowa)
- Adityd Wibowo (perkusja)

Wyświetlony 3486 razy
Inne albumy wykonawcy: Tribal Dance »

1 komentarz

  • Link do komentarza Krzysztof Pabis sobota, 30 czerwiec 2012 13:43 napisane przez Krzysztof Pabis

    Po albumie Save The Planet, sygnowanym jako Tohpati Ethnomission, indonezyjski gitarzysta Tohpati powraca z nowym zespołem. Jest to skład zaledwie dwuosobowy. Na gitarze basowej gra Indro Hadjodikoro, a na perkusji Adityd Wibowo, natomiast płyta ukazuje się pod szyldem Tohpati Bertiga. Album przynosi żywiołowe gitarowe fusion. Zaczyna się od ciężkich i dynamicznych riffów w utworze Upload. Jest to zdecydowanie coś dla miłośników gitarowego wymiatania. Jednocześnie jest to jeden z najciekawszych i najbardziej wyrazistych utworów na płycie. Zapowiada on również styl całego albumu, ale kolejne kompozycje już mu jednak nie dorównują. Wydaje się więc, że największą wadą tej płyty jest właśnie pewna jednorodność. Po kilku przesłuchaniach zaczynamy jednak zwracać uwagę na drobne smaczki i doceniać to, że Tohpati jest naprawdę dobrym gitarzystą.

    Na płycie znajdziemy piękne, przestrzenne fragmenty i koronkowe improwizacje jak np. w tytułowym utworze Riot. Pozwalają one słuchaczowi oderwać się na chwilę wraz z grającymi muzykami. Choć lider silnie dominuje na nagraniach to jednak np. w utworze Pay Attention dostajemy także popis dobrej gry na basie. Generalnie trzeba też podkreślić, że sekcja rytmiczna radzi sobie lepiej niż przyzwoicie. Ciekawe są też niemal industrialne momenty w Rock Camp. Uspokojenie i łagodność przynosi natomiast pod koniec płyty melodyjny Lost In Space. Brakuje natomiast mocnego zakończenia, a płytę zamyka nieco zwyczajny kawałek, zatytułowany zgodnie z nazwą towarzyszącej gitarzyście grupy, a więc po prostu Bertiga.

    Może nie jest to album porywający ale bardzo solidny i dla miłośników gitary spod znaku Scofielda, McLaughlina a nawet Satrianiego nie będzie rozczarowaniem. Z drugiej strony brakuje mu tej iskry, która dobry album, zagrany przez dobrze przygotowanych technicznie muzyków wynosi ponad przeciętność i sprawia, że nie można się od niego oderwać. Niemniej jednak jest to kolejne wydawnictwo z katalogu MoonJune Records, które zachęca do dalszego zagłębiania się w listę propozycji tej wytwórni.

    P.S. Po napisaniu tej recenzji przeczytałem opinię Bartosza Michalewskiego na temat albumu Save The Planet zespołu Tohpati Ethnomission. Nie robiłem tego wcześniej aby niczym się nie sugerować. Okazało się jednak, że w niektórych miejscach używaliśmy niezależnie nawet tych samych słów, określeń i porównań. Wygląda więc, że taka właśnie jest muzyka Tohpatiego...

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2021 - ProgRock.org.pl
14 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version