ProgRock.org.pl

Switch to desktop Register Login

douBt
Mercy, Pity, Peace & Love

Mercy, Pity, Peace & Love
Oceń ten artykuł
(2 głosów)

1. There Is A War Going On (3:22)
2. Jalal (7:16)
3. No More Quarrel With The Devil (4:41)
4. Rising Upon Clouds (5:41)
5. Purple Haze (4:47)
6. The Invitation (4:03)
7. Mercy, Pity, Peace & Love (12:14)
8. There Is A War Going On (reprise) (1:18)
9. Tears Before Bedtime (2:44)
10. The Human Abstract (6:24)
11. No More Quarrel With The Devil (reprise) (1:14)
12. Mercury (4:19)
13. Goodbye My Fellow Soldier (9:10)


- ALEX MAGUIRE (keyboards)
- MICHEL DELVILLE (guitar, Roland GR09, samples)
- TONY BIANCO (drums, sequencer)

Wyświetlony 2693 razy

Media

Inne albumy wykonawcy: « Never Pet A Burning Dog

1 komentarz

  • Link do komentarza Konrad Niemiec środa, 23 styczeń 2013 22:00 napisane przez Konrad Niemiec

    Album wydany w 2012 roku, jest drugą płytą tego super tria. Kiedy słucha się tej muzyki, nie mamy kompletnie odczucia, że to tylko 3 osoby. Jest tu dużo dźwięków i przestrzeni, która tworzy klimat mnogości instrumentalnej. A jednak to tylko perkusja gitara i klawisze.
    Po wysłuchaniu pierwszej płyty byłem sceptyczny. Nastawiłem się na coś innego i może to zdławiło moją czujność. To był błąd.
    Generalnie nie przepadam za free jazzem. Ten gatunek muzyczny jakoś był dla mnie zawsze mało komunikatywny. Nie można podążać choćby za rytmem czy linią basu, nie mówiąc już o temacie, bo takich rzeczy we free jazzie jak na lekarstwo. I tak było w przypadku pierwszej płyty douBt. Dlatego wkładając do odtwarzacza drugą płytę miałem obawy – czy to będzie to samo?? Przecież teraz już się tak nie gra, a już na pewno nie zdobywa się tym komercyjnych słuchaczy…
    Na szczęście płyta druga „Mercy, Pity, Peace & Love” mnie pozytywnie zaskoczyła. Co prawda grupa nie skończyła definitywnie z klimatami free, lecz wzbogaciła go miejscami o rytm, temat i feeling. No i powstało cos co lubią tygrysy. Kawał jazz rocka z elementami free jazzu. Genialna gitara, znakomite klawisze i supersprawny pałker. Zresztą wszyscy muzycy to wysokiej klasy instrumentaliści. Każdy z nich jest mistrzem w swojej klasie, bo żeby grać jazz rocka to trzeba umieć.
    Gitarzysta Michel Delville potrafi z gitary wycisnąć dźwięki niemożliwe, a przy tym czasami wymielić jak rasowy rockman. Perkusista wychował się na jazzie, choć potrafi i rockowo zamieszać. Najbardziej wszechstronną osobą jest klawiszowiec – Alex Maguire. Wyczarowuje ze swoich klawiszy dźwięki kompletnie nieprzewidywalne, które przykuwają uwagę jak mało co. Czasem jest to moog w brzmieniu Emersona, czasem klawisz w brzmieniu rockowej grupy Caravan, a czasem przesterowane piano elektryczne z okresu Bitches Brew Milesa Davisa.
    Mocną stroną tej płyty jest to, że wprowadzono rytm. Dawniej był puls, teraz jest rytm. Chce się tupać nóżką i podążać za myślami muzyków. A przy tym jest to podane w znakomitej jazz-rockowej formie, która samym brzmieniem koi uszy rockowych słuchaczy, więc tym bardziej godna polecenia.
    Jako smaczek – Purple Haze Hendrixa. Według mnie tak grałby ten kawałek Hendrix gdyby jeszcze żył. Rewelacja.
    Płytę polecam wszystkim wysublimowanym słuchaczom. Warto.

Zaloguj się, by skomentować

© Copyright 2007- 2020 - ProgRock.org.pl
13 lat z fanami rocka progresywnego!
Ważne! Nasza strona internetowa stosuje pliki cookies w celu zapewnienia Ci maksymalnego komfortu podczas przeglądania serwisu i korzystania z usług. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. W każdej chwili możesz zmienić ustawienia przeglądarki decydujące o ich użyciu.

Top Desktop version